Krzyk rozkoszy

Uwielbiał jej krzyk z rozkoszy, gdy wchodził w nią zdecydowanie i mocno. Dokładnie tak, jak planował to zrobić teraz. Pocałował ją jeszcze w usta, po czym odwrócił plecami do siebie i pchnął na niską komodę. Zalotnie wypięła w jego stronę jędrne pośladki. Lateksowa mini spódniczka, którą miała na sobie, ledwo je przysłaniała, czarne stringi były jak uchylone drzwi. Czuł, że na sam widok twardnieje i tym razem nie da rady powstrzymać się przed jej gierkami.

– Pobaw się ze mną – szepnęła ze śmiechem, mrugając szybko powiekami.

Podszedł do niej i przywarł całym ciałem. W dłonie chwycił jej piersi, były naprawdę duże – takie, jakie lubił najbardziej. Jej biodra zataczały koła, ocierając się o jego wypukłość w spodniach. Przechodziły go dreszcze, ilekroć jej niemalże naga skóra dotykała go w tym miejscu.

– No dalej – ponagliła go z lekką nutką pretensji i zerknęła w tył.

Nie wytrzymał, przesunął dłoń między jej nogi i delikatnie odsunął pasek bielizny na bok. Wszedł w nią od razu trzema palcami. Jęknęła wymownie, gdy zaczął nimi poruszać, naśladując ruchy członka. Lubił czuć ją w ten sposób. Jej oddech przyspieszył, ciało zaczęło prężyć się w nienaturalnych pozach – a głos, tak, ten ukochany głos wydarł się z jej gardła tuż przed osiągnięciem ekstazy.

– A..aaaa! – krzyknęła, a mięśnie jej pochwy zaczęły zaciskać się dokoła jego palców.

Drażnił ją jeszcze chwilę, odsuwając na później moment swojej przyjemności. Wiedział, że wszystko smakuje lepiej dopiero wtedy, gdy się na to odpowiednio długo czeka.

Tagi:
12345 (3 głosów, średnia: 2,67)
Loading...

Możliwość komentowania jest wyłączona.