Na zapleczu

Siedział przy barze, w swoim ulubionym pubie. Nie zakładał, że ją dziś spotka – tę jedną, wymarzoną dziewczynę, dla której ostatnio specjalnie się tu pojawiał. Ludzie dopiero się schodzili.

– Czekasz na kogoś? – usłyszał jej głos, gdy przysiadła się na wyciągnięcie ręki.

– Wiesz, że na ciebie – odparł uśmiechając się.

Chwycił ją za rękę i bez słowa pocałował. Nie broniła się. Wstała i z uśmiechem na ustach pociągnęła go ze sobą na zaplecze. Mieli tu swój kącik, gwarantujący, że nikt im nie będzie przeszkadzał.

– Nie mam na sobie bielizny – zaśmiała się.

Gładził ją po włosach i plecach, gdy jego usta pospiesznie wędrowały po jej dekolcie. Drażnił jej sutki językiem, by po chwili przygryźć je drapieżnie. Wcisnęła dłonie w jego spodnie i ścisnęła dwa jędrne, twarde pośladki. W odpowiedzi chwycił ją w pasie i zrzucając jakieś graty, posadził za blacie stołu. Zwinnymi palcami rozpięła mu pasek, spodnie powoli zsunęły się na podłogę. Objąwszy go udami, przycisnęła go do siebie. Ich skóra połączyła się w jedną, a gorąc rozlał się po ciałach. Jęknęła cicho, gdy wchodził w nią raz szybciej, raz wolniej.

Przez kilka minut drażnił się z nią, wiedział, że to lubi. Gdy resztkami sił chwyciła go w pasie i zmusiła do obrotu, usiadł na krańcu stołu, a ona podskakiwała na nim w szaleńczej gorączce. Jego członek sięgał coraz głębiej i głębiej, szybciej, by po chwili wybuchnąć jak rozpalony wulkan wprost do jej wnętrza. Westchnęła wymownie, kończąc równocześnie, i zaśmiała się cicho.

– To jak, do następnego?

Tagi:
12345 (4 głosów, średnia: 2,50)
Loading...

Możliwość komentowania jest wyłączona.