Pięć minut później – ogórek

Wybrałem się na stragan po warzywa, ponieważ moja mama miała ochotę przygotować sałatkę albo inne jarskie danie. Zazwyczaj chodziłem na stoiska znajdujące się przy jednej z bocznych ulic, ale dzisiaj postanowiłem pójść nieco dalej, w głąb stoisk, które znajdowały się obok starej, prawosławnej cerkwi. Gdy tam dotarłem, zacząłem wybierać warzywa spośród wielu, które oferowali sprzedawcy. Moja uwagę przykuła młoda dziewczyna, która oferowała pomidory i ogórki. Podszedłem i zagadałem do niej. W odpowiedzi usłyszałem łamanym polskim, z wyraźnym akcentem rosyjskim: – Proszę kupić u mnie, mam najświeższe warzywa prosto z mojego działkowego ogródka. Postanowiłem skorzystać z oferty. Po zapakowaniu mi warzyw do reklamówki, dziewczyna zapytała z lekkim zażenowaniem: – Podoba mi się Pan, Ma Pan ochotę na mały prezent od firmy? Zgodziłem, się, przytakując głową. Dziewczyna zakryła plandeką swoje stoisko i wciągnęła mnie do środka budy, w której znajdowały się jej zapasy. Po chwili rozpięła mi koszulę, rozdzierając ją w zasadzie na mojej piersi. Zaczęła mi lizać tors, a ja nie wiedziałem, co mam o tym wszystkim sądzić. Szybko jednak przełamałem swój wstyd i zdjąłem jej sukienkę, po czym już za moment lizałem jej słodką, niewinna, wschodnią szparkę. Mój język wchodził delikatnie w głąb jej pochwy, a dodatkowo jeszcze dokładnie wylizałem jej wargi sromowe, pachnące świeżością jak wszystkie warzywa znajdujące się w budzie. Pięć minut później przypadkowo zupełnie natrafiłem ręką na ogórka, który leżał na ziemi. Podniosłem go i delikatnie, ale zdecydowanie włożyłem w cipkę młodej Ukrainki. Najpierw wszedł sam koniuszek warzywa, a później całe zniknęło w jej myszce. Ruchając ją tym pięknym atrybutem, widziałem rozkosz miotającą jej ciałem. Ogórek zrobił się w końcu cały wilgotny, a ja odrzuciłem go na bok. Dziewczyna klęknęła i włożyła sobie mojego kutasa do buzi, ssąc go bardzo sprawnie jak banana. Spuściłem się w jej usta, a ona wypluła biała spermę. Najwidoczniej nie lubiła takich smaków. Wytarła usta i powiedziała: – Jeśli będziesz robił u mnie zakupy, możesz liczyć od czasu do czasu na taki mały bonus. To moja rodzinna tradycja. Wróciłem do domu z reklamówką warzyw i głową pełną wspomnień.

Tagi:
12345 (13 głosów, średnia: 3,69)
Loading...

Możliwość komentowania jest wyłączona.